Selekcja JWK: Koniec – Początkiem nowej drogi

Selekcja do Jednostki Wojskowej Komandosów. fot. Daniel Dmitriew

Co jeszcze dodają przyszli komandosi?: „Instruktorzy robią swoje, jest bardzo ciężko, podkręcają nam ciągle „śrubę”, a tutaj trzeba jeszcze wytrzymać. W górach było bardzo trudno, deszcz i olbrzymi wiatr, miejscami śnieg po kolana. Mnie ratowała folia NRC, wszystko było mokre. Miałem momenty zwątpienia, ale bardzo chcę się dostać do zespołu bojowego. Słyszałem o JWK, że tutaj są ludzie z pasją i charakterem, a nie tylko przyjść i wyjść. Tylko taka motywacja popchnie Cię do przodu. Część ludzi przyszła tylko po to by się sprawdzić, ale albo odpadli albo sami rezygnowali. To ich nie „poniesie” przez całą selekcję. Sam wiem, że nie warto odkładać marzeń na potem, na lepsze warunki, one mogą nigdy nie nadejść, ale na pewno trzeba wcześniej trenować w złą pogodę, hartować psychikę. Moim marzeniem jest zostać JTAC i do tego dążę. Dużo ćwiczyłem, chodziłem po górach, zrobiłem Koronę Gór Polski Ale i tak bez dobrego sprzętu ciężko byłoby ukończyć selekcję”.

W ostatnim dniu instruktorzy po raz kolejny ustawiają ich w szeregu, na miejsce przyjeżdża starszy chorąży sztabowy. Obok leżą nosze, kandydaci czekają na następne zadanie. Zamiast tego padają słowa: „Każda droga rozpoczyna się od pierwszego kroku. Wasze były kilka dni temu u stóp gór. W dniu dzisiejszym ta droga się skończyła, dołączyliście go grona osób, które ukończyły selekcję. Możecie oddać numerki”. Emocje jakie towarzyszą tej chwili po wielu dniach olbrzymiego wysiłku są olbrzymie: euforia, radość, wzruszenie, do tego instruktorzy z każdym z nich wymieniają uścisk dłoni.

Ostatnim elementem selekcji jest uroczyste spotkanie na Sali Tradycji JWK, gdzie Dowódca Jednostki uroczyście wręczył uczestnikom ryngrafy oraz dyplom ukończenia. „Jesteście już jednymi z nas, dziękujemy za niełatwe dni, daliście z siebie wszystko. Jestem pod ogromnym wrażeniem Waszego osiągnięcia naprawdę mocna grupa. Witamy w JWK! Teraz czas na wspólny obiad. Zasłużyliście!”

Gratulujemy!

Foto: Daniel Dmitriew

źródło: Cisi i skuteczni

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.