Selekcja 2022 do Jednostki Wojskowej Komandosów cz.1

Selekcja do Jednostki Wojskowej Komandosów - fot. D.Dmitriew

Zakończyliśmy kolejną selekcję do naszej jednostki, wzorem lat ubiegłych podzielona została na dwa etapy: górską oraz grę zespołową. Co o kandydatach mówią instruktorzy?: „Są przygotowani, widać, iż ćwiczyli fizycznie przed selekcją, sami mówili, iż chodzili po górach, różnymi szlakami. Dość dobrze mają dopasowany sprzęt, to widać. Wcześniej odpadły osoby właśnie bez przygotowania i ze słabą motywacją. Teraz, po górach kandydaci mają świadomość, iż muszą iść do samego końca. Robimy zakusy, aby sami zrezygnowali. Dziś w nocy, już po kilku wyczerpujących dniach powitaliśmy ich z kubkiem pachnącej kawy i ciepłą kiełbasą. Jeśli ktoś się skusi – odpada, a jest już bardzo ciężko, zmęczenie robi swoje. Mówią, iż chcą się dostać do środowiska JWK, to ich przyciąga, to zgranie w zespole. W tym roku wprowadziliśmy limit wagi plecaka, jeśli ktoś miał za lekki musiał go dopakować, chcemy zobaczyć ich wytrzymałość fizyczną. Ile pozwalamy im spać? Maksymalnie dwie godziny.

Kandydaci są podzieleni na grupy, gdy jedna spóźniła się do wyznaczonego punktu, spali już tylko pół godziny. Pobudka jest dla wszystkich o tej samej porze. Sprawdzamy również umiejętność czytania z mapy, także w nocy mają zadania do wykonania na wyznaczonym limicie czasowym. Testujemy ich wytrzymałość przy skrajnym zmęczeniu oraz braku snu. Teraz po kilku dniach już widać że mają już problem ze wstaniem – nawet po krótkim odpoczynku mięśnie i stawy ciężko rozruszać. Obecnie, już pod koniec selekcji idą już tylko siłą woli. W drugim etapie, grze zespołowej, kandydaci pokonywali kolejne kilometry po leśnej drodze usypanej kamieniami, po kilku dniach zmęczenia każdy krok jest na niej wyzwaniem i dodatkową dolegliwością. Muszą uważać jak stawiają stopy, które u większości są już w odciskach i pęcherzach. Ogólnie to młoda ekipa, są już mocno zgrani”

Selekcja do Jednostki Wojskowej Komandosów - fot. D.Dmitriew

Rozmawiamy z kandydatami: „Zawsze chciałem służyć w wojskach specjalnych, żołnierzy z JWK spotkałem na poligonie, jak ćwiczyli. Patrząc na nich pomyślałem sobie, że są jakby z innej planety, to jest inny świat. Chciało się być jego częścią. Wiedziałem, że selekcja to będzie wyrzeczenie. Dużo trenowałem, sześć dni w tygodniu, w weekend góry, ok. 4-5 godzin wchodziłem i schodziłem. Teraz już w drugiej części najgorsza jest droga z kamieni, „droga krzyżowa” można powiedzieć, jak się do niej zbliżamy każdy zaciska zęby. Grupa daje siłę, samemu byłoby ciężko to wszystko przejść. Od roku noszę w portfelu naszywkę JWK, którą kiedyś dostałem. Jak było mi ciężko, zawsze go otwierałem i patrzyłem na nią, wtedy wiedziałem po co idę i po co tu jestem”. CDN.

Foto: Daniel Dmitriew

źródło: Cisi i skuteczni

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.