Przekraczając granicę wytrzymałości – Selekcja JWK

selekcja do Jednostki Wojskowej Komandosów

Niedawno zakończyliśmy wiosenną edycję selekcji do Jednostki Wojskowej Komandosów. Wzorem ubiegłych lat podzielona została na dwie części: górską oraz grę zespołową. Szukamy określonych cech u kandydatów, zmotywowanych i zdeterminowanych, którzy podołają niełatwej służbie. Selekcja jest sprawdzianem, który ma wyłonić takie osoby, nie tylko pod kątem wytrzymałości fizycznej, ale także ich cech psychicznych. To z nimi będziemy dalej służyć i chcemy mieć pewność, że będą to właściwe osoby – umiejące współpracować w grupie, bez indywidualistów, z cechami egocentryzmu.

Jak najlepiej opisać warunki i atmosferę selekcji? Wiemy to od kandydatów. Podczas krótkiej przerwy między kolejnymi zadaniami, zadajemy im pytania i rozmawiamy. Kandydat 1: „ Dlaczego podszedłem do selekcji do JWK? To było moje największe marzenie….ale również z ogólnego zamiłowania do wojska i munduru. Uważam, ze tutaj panuje zażyłość między ludźmi, braterstwo, są dla siebie oddani. Czytałem książki i informacje o JWK i dla mnie to jednostka, w której panuje taka atmosfera, że właśnie tutaj chcę służyć. Widziałem ich na poligonie na Wędrzynie, przeprowadzali szkolenia. Pełen profesjonalizm”.

Inny dodaje: „Najgorzej było w górach, mieliśmy cały przekrój pogody: śnieg, temperaturę -10 stopni w nocy, mgłę, wiatr i deszcz. Było bardzo ślisko, bolą mnie stawy i mięsnie, a wszystko robiliśmy na czas. Zeszliśmy z góry, a instruktor powiedział do nas: „Wiecie już gdzie jest schronisko? To idźcie tam z powrotem. A potem znowu na dół do mnie.” Myśleliśmy, że żartuje, konsternacja. Niestety nie. Do tego nasz sen przerywany był przez instruktorów, więc nie mieliśmy możliwości odpoczynku. Nigdy tego nie zapomnę. Część kandydatów już wtedy sama zrezygnowała”.

Drugi dodaje: „Spotkałem żołnierzy JWK, gdy prowadzili szkolenie na AWL. Tydzień z nimi był najlepszym szkoleniem w jakim brałem udział. Rozmawiałem z ludźmi, którzy służyli w JWK lub ich znają. Mówili mi: to inny świat, tam jeden za drugiego, każdy sobie pomaga. Zresztą na tym szkoleniu widziałem ich współpracę, zaangażowanie, inny klimat niż gdziekolwiek indziej. W górach miałem moment, że na chwilę dopadło mnie olbrzymie zmęczenie, do tego byłem w przemoczonych butach, więc szybko pojawiły się odparzenia. Ale to był tylko moment, poszedłem dalej. Co bym powiedział przyszłym kandydatom?

Buty i kijki to podstawa, od razu widać jak ktoś źle dobrał sprzęt. Doceńcie góry, pogoda była bardzo trudna. Warto ćwiczyć właśnie w takiej aurze, przy dobrej pogodzie nic się nie nauczysz do selekcji. Jest naprawdę duże zmęczenie, głowa leci sama do dołu, wysoka intensywność. Instruktorzy narzucają olbrzymie tempo, ale nie warto odpuszczać. Trzeba myśleć o tym co jest tu i teraz i dać z siebie wszystko. Jutra nie ma. Liczy się dzisiaj”. Kolejny kandydat: „Jestem ratownikiem medycznym w cywilu i chciałbym w tej roli służyć w JWK. Po kilku dniach są już duże dolegliwości bólowe, stopy, nogi. Mnie do JWK przyciągnęło to, że mam wrażenie otwartości tej jednostki, są przydatne informacje – film o selekcji, książki. Tak jak moi koledzy, też odczuwam dobrą atmosferę tutaj”.

Następnie instruktorzy ustawiają kandydatów w rzędzie, teraz każdy z nich ma powiedzieć kolejne punkty credo JWK. „Nie pamiętacie i robicie błędy w credo, podpór przodem w pełnym ekwipunku z pewnością poprawi Wam pamięć” – mówi instruktor. Tym razem poszło bezbłędnie. Kandydaci wykonują kolejne zadania, w tym transport rannego. CDN..

Foto: Daniel Dmitriew

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.