Pomocna dłoń komandosów

pomocna dłoń komandosów - chory Kacperek w Jednostce Wojskowej Komandosów - Kacperek i Dowódca Jednostki Wojskowej Komandosów

Żołnierze Wojsk Specjalnych to ludzie zaprawieni w boju, nie szczędzący potu i krwi na treningach oraz w boju. Po prostu twardzi faceci i równie twarde kobiety. Jednak nawet oni miękną, gdy spotykają się z nieszczęściem lub chorobą dzieci. Tak było w przypadku Kacperka – podopiecznego fundacji OGROMna pomoc, który choruje na glejaka. Lekarze i ludzie dobrej woli nie walczą obecnie o jego wyzdrowienie, a o każdy kolejny dzień życia i uśmiech na jego twarzy. W tej walce wsparcie okazała również fundacja „Wspieram Cicho i skutecznie” oraz Jednostka Wojskowa Komandosów. Zobaczcie sami:

„Jednostka Wojskowa Komandosów w Lublińcu jest najstarszą jednostką specjalną w Polsce. Z racji specyfiki wykonywanych zadań, za jej mury wchodzą tylko nieliczni.

„Cicho i skutecznie”, to wokół tej maksymy działają lublinieccy komandosi. Oprócz tego, że są świetnie wyszkoleni, uczestniczą w misjach poza granicami państwa i dowodzą żołnierzami, są również ludźmi, którzy mają serca i potrafią pochylić się nad ludzkim cierpieniem. Potrafią na chwilę odejść od zadań służbowych, zdjąć beret i złapać dłoń ciężko chorego 7 letniego chłopca, bo właśnie tu i teraz zaistniała potrzeba, której nie można odłożyć w czasie … tego czasu po prostu nie ma 😞

Fundacja „Wspieram cicho i skutecznie” zwróciła się z prośbą do Dowódcy JWK o możliwość wyznaczenia osoby, która oprowadziłaby chłopca toczącego nierówną walkę ze śmiertelną chorobą po Sali Tradycji Jednostki Wojskowej Komandosów w Lublińcu. Tak, to było jego marzeniem! Co zrobił Dowódca? Nie wyznaczył żołnierza, przyjął go osobiście! Wraz ze Starszym Podoficerem Dowództwa st. chor. sztab. Dariuszem Biernackim złapali Kacpra za dłonie i pozwolili przez chwilę być jednym z nich. Poświęcili chłopcu tyle czasu, ile potrzebował. Bez zbędnego pośpiechu, został przyjęty tak, jakby był gościem honorowym.

Wszyscy uczestniczący w dzisiejszej wizycie zrobili to zupełnie bezinteresownie. Kacperek nie jest podopiecznym Fundacji, była taka potrzeba, więc w myśl zasady „wszystkie ręce na pokład”, odłożyliśmy wszystko inne na bok i po prostu byliśmy przy nim!

Koniec wizyty totalnie rozłożył nas na łopatki! Kacperek podszedł do płk. Wojciecha Danisiewicza – Dowódcy JWK, przytulił go i swoim słabym głosem wyszeptał „Dziękuję! Fajny jesteś wujku”

Misję uważamy za udaną, chociaż „tej” wojny raczej nie uda się wygrać”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.