„Mściciel. Ostatni snajper” – nasza recenzja

książka "Mściciel. Ostatni snajper"

Coś w owej czaszce Mściciela natychmiast do nas przemówiło. Symbolizowała to, kim większość członków SEALs pragnęła stać się na polu walki: niosącymi śmierć strażnikami sprawiedliwości, karzącą ręką dla podłego wroga. W plutonie Charlie tak naprawdę nigdy nie rozmawialiśmy o tej interpretacji. To była po prostu jedna z tych rzeczy, które się przyjęły i szybko upowszechniły. Czaszka Punishera była po prostu odjazdowa. A my wszyscy chcieliśmy wyglądać odjazdowo.

Dziś swoją premierę ma nowe wydanie książki żołnierza NAVY SEALS polskiego pochodzenia, Kevina „Daubera” Lacza pod tytułem: „Mściciel. Ostatni Snajper”. I właśnie zacytowany na wstępie fragment książki wyjaśnia poniekąd skąd w tytule ten „mściciel”. Tłumaczy jednak znacznie więcej i mówi wiele zarówno o książce, jak i jej bohaterach członkach SEAL Team Three, który swoją bazę ma w Coronado w Kalifornii.

Akcja książki rozgrywa się w irackiej prowincji An-Bar i na ulicach jej półtora milionowej stolicy Ar-Ramadi. Od końca 2005 roku było to najgorętsze i najbardziej krwawe miejsce na mapie Iraku. I właśnie w roku 2006, a dokładniej w kwietniu tego roku, kiedy to siły amerykańskie postanawiają odbić miasto z rąk terrorystów ląduje w Iraku na swojej pierwszej misji zielony jak amerykańskie dolary – Autor.

Kevin Lacz jak wielu Amerykanów zgłosił się do służby po atakach na World Trade Center we wrześniu 2001 roku. Na początku 2003 roku, w ramach grupy 245 rozpoczął podstawowy kurs niszczenia podwodnego SEALs (BUD/S (Basic Underwater Demolition/SEAL), by dwa lata później, w styczniu 2005 roku zameldować się jako członek SEAL Team Three na zachodnim wybrzeżu USA. Po zaliczeniu kursu medyków sił specjalnych oraz kursu snajperskiego ten 24-letni kawaler na swoją pierwszą misję trafił do Iraku.

Kevin "Dauber" Lacz w Iraku

W tym momencie rozpoczyna się właściwa część historii zawartej w książce. Wraz z Kevinem poznajemy krajobraz niczym ze star warsowej planety Tatooine, smród odchodów i zwłok, „księżycowy pył”, okrucieństwo wojny, emocje po pierwszym (i kolejnych) trafieniu, a także stracie przyjaciół. Jego oczami obserwujemy działania plutonu Charlie SEALs, a także wojsk konwencjonalnych. Ich błędy, wpadki, i sukcesy. To także dzięki niemu czujemy frustrację skutecznością legendarnego Chrisa Kyle`a („Cztery godziny z karabinkiem i Chris zaliczył dziesięć trafień. Ja miałem tylko jedno, tak samo Jonny. Tylko pokręciłem głową.”)

Zresztą, liczenie każdego trafienia i to jak w książce opisane jest podejście SEALsów do zabijania przeciwników, tak bardzo kłuje w oczy biorąc pod uwagę zasady panujące wśród naszych Specjalsów. Żołnierze polskich Wojsk Specjalnych o unieszkodliwionych celach mówią niechętnie, a za wzór dobrze przeprowadzonej operacji uznawana jest ta bez choćby jednego wystrzału. Tymczasem u Lacza trup ściele się gęsto, a sama śmierć i zwłoki nierzadko są okazją do żartów.

Jest to jedna z tych rzeczy, która poza amerykańskim patosem i poczuciem wyższości może w książce razić w oczy. I choć pod tym względem „Mściciel. Ostatni snajper” nie różni się znacznie od innych pozycji napisanych przez byłych SEALsów (jak choćby „Na lini ognia” Marcusa Luttrella, która również opisuje walki w Ramadi) to jednak jest to pozycja godna uwagi. Kevin Lacz do Iraku pojechał zabijać wrogów i to mu się udało. Podobnie jak opis tamtych wydarzeń i studium psychiki ludzi takich jak on, mścicieli.

Jeśli jeszcze nie mieliście okazji czytać książki Kevina to polecamy to nowe wydanie. Smaczkiem bez wątpienia są kolorowe zdjęcia, a także dedykacja specjalnie dla polskich czytelników. A sama historia SEALsa polskiego pochodzenia warta jest uwagi i kilku wieczorów z książką w dłoni. Jeśli przymkniecie oko na patos, z którego znani są Amerykanie to bez wątpienia nie będzie to czas stracony.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *