Ludzie z JWK – Góral

Jednostka Wojskowa Komandosów (JWK)

W JWK służę od 4 lat. Z operatorami jednostki zetknąłem się na poligonach, obserwowałem ich – inna jakość, ludzie pewni siebie, widać było, że mają w sobie pasję, że lubią to co robią. Tworzyli zwartą, zżytą grupę. Jednakże decydującym momentem była misja w 2011 roku – IX zmiana PKW, gdzie ponownie zetknąłem się z JWK – sporo rozmawialiśmy, a po powrocie z misji już wiedziałem, gdzie jest moja dalsza droga w życiu. I zacząłem wytężony etap przygotowań.

Do selekcji przygotowywałem się długo, dwa – trzy razy dziennie bieganie, basen, chodzenie po górach – zresztą pochodzę z Tatr i stąd też moja ksywka. Ćwiczyłem naprawdę intensywnie, choć cały czas sądziłem, iż nie jestem dostatecznie gotowy, ale się nie poddawałem. Patrzyłem, obserwowałem JWK i cały czas sądziłem, iż jeszcze długa droga przede mną. A tymczasem ukończyłem selekcję z najlepszym wynikiem!

Jak było na selekcji?

Zaczęliśmy za dnia, cały czas intensywnie, wieczorem położyli nas spać i za moment pobudka! Rozpoczynamy wchodzenie pod górę. Wtedy pomyślałem sobie „co ja tu robię?”. Ale się nie poddałem – nie było takiej opcji. Do tego w drugim dniu selekcji złapała mnie kontuzja, niemniej zaparłem się, iż ją ukończę i będę robił swoje.

Bazówka

To bardzo ciekawy okres, mimo zmęczenia człowiek ma ciągle ciekawość, są nowe rzeczy i nauka kolejnych umiejętności, a zmęczenie materiału jest odsuwane na bok. Tworzy się olbrzymia zażyłość między ludźmi, do dziś jak się spotykamy witamy się: „siema”, wspólna „niedola” nas naprawdę zżyła. Zresztą całe szkolenie to wspólna realizacja zadań, jest wiele wyrzeczeń, w jej trakcie często człowiek nie dojadł, przemarzł, a przede wszystkim nie dospał. A mimo to jeden drugiemu pomagał. Pamiętam egzamin z taktyki zielonej, przez cały tydzień spałem może 4 h. Nigdy tego nie zapomnę. Nie wiedziałem, że tak można funkcjonować. A jednak da się, człowiek jest cały czas nakręcany.

Od początku trafiłem do Zespołu Bojowego A, byłem na grupie zabezpieczenia logistycznego i to był czas, kiedy jest się obserwowanym przez operatorów – czy chcą dalej z Tobą pracować. Byłem tam dwa lata, gdzie pracowałem na rzecz zespołu. Warto mieć w sobie pracowitość, charakter i dbać o stosunki międzyludzkie – i na to postawiłem. Obecnie jestem operatorem grupy specjalnej.

Jakie są relacje w zespole?

Jak idę na urlop to pod jego koniec już brakuje mi kolegów z grupy. Ludzie bardzo kontaktowi, towarzyscy, można się od nich dużo nauczyć, a wielu z nich ma olbrzymi bagaż doświadczeń. Oprócz kursu bazowego jest jeszcze cały szereg innych szkoleń, bazówka to dopiero zalążek, później człowiek się cały czas rozwija.

Rodzina mnie wspiera, mimo dużej rozłąki rozumieją moją służbę. Żona jest także góralką, wiec jest twarda. Moje motto to „Trenuj 1000 dni, a nadal będziesz uczniem. Trenuj 10 000 dni, a MOŻE staniesz się mistrzem”- chęć zdobywania umiejętności oraz wiedzy, a także pokora to ważne! Trzeba się rozwijać i iść do przodu.

Tymoteusz Duchowski „Motek”

 

Bardzo lubię spotkania z weteranami AK „Miotły”, dużo przeszli w ciężkich czasach, a walczyli o lepszą Polskę. Jak ich słucham to myślę, aby takie czasy nigdy nie nadeszły. Ale musimy być gotowi, aby historia się nie powtórzyła. Dla mnie to cisi bohaterowie, którzy stawili czoła niemożliwemu, a jest ich obecnie coraz mniej…

Co mógłby przekazać kandydatom?

Żeby podjąć wyzwanie, ja też uważałem, ze nie jestem gotowy, dopóki nie zrobiłem pierwszego i decydującego kroku. Mówi się, iż podróż tysiąca mil zaczyna się właśnie od pierwszego kroku, ja go podjąłem i była to najlepsza decyzja w moim życiu.

Jeśli historia Górala zainspirowała Was do wstąpienia w szeregi Wojsk Specjalnych to zapoznajcie się z warunkami rekrutacji do Jednostki Wojskowej Komandosów.

Źródło: Cisi i skuteczni

Na drugim zdjęciu Tymoteusz Duchowski „Motek” i żołnierz JWK. Zdjęcie wykonane przez – Piotr Bławicki 

Comments

  1. Ciewawyciekawy

    Witajcie moje pytanie dotyczy bardzo prostej kwestii. Przenosząc się do jednostki ci żołnierze dojeżdżają te kilometry do jednostki z domu czy jednak szukają czegoś bliżej? Nie ma problemu że ktoś dojeżdża np. 100 km?

    1. Post
      Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *