Ludzie JWK – Christu

Ludzie JWK - Christu

Poniższy tekst pochodzi z profilu Cisi i skuteczni na Facebooku i jest częścią cyklu “Nasi ludzie”, który był publikowany w 2017 roku. Jego przytoczenie tutaj ma na celu pokazanie dróg jakimi żołnierze Jednostki Wojskowej Komandosów (JWK) realizują swoje marzenia o służbie w Wojskach Specjalnych. Mamy nadzieję, że będzie to dla Ciebie solidna dawka motywacji do sięgnięcia po swoje marzenia.

Pseudo: Christu
Miejsce urodzenia: Racibórz
Data urodzenia: 21.06.1984
Stopień: podporucznik

„Już po maturze chciałem pójść do wojska. Wszyscy przekonywali mnie jednak, że to nie jest dobry pomysł i najpierw powinienem zdobyć wyższe wykształcenie. Może rzeczywiście, w tych czasach nie był to szczególnie popularny wybór, posłuchałem więc rodziny i poszedłem na studia. Po roku okazało się jednak, że wojsko niezmiennie interesuje mnie bardziej, niż historia. Zrezygnowałem ze studiów i na zasadniczą służbę dostałem się do 6. Batalionu Powietrznodesantowego w Gliwicach. Po kilku miesiącach zgłosiłem się na selekcję do Lublińca.

Po zakończeniu „zetki” trafiłem już do JWK, jako starszy szeregowy. Jak większość z nas, najpierw służyłem w Zespole Dowodzenia, a po kilku latach przyszedł czas na kolejne wyzwanie – kurs bazowy. To niemal rok, kiedy w domu nie ma cię częściej, niż jesteś, a i mięśnie i głowa wyją ze zmęczenia. Średnio się tym jednak przejmujesz, bo każdy dzień tam przybliża cię do służby w zespole bojowym. Ja, po swoim kursie poszedłem do szkoły podoficerskiej i jednocześnie związałem się z moim zespołem, Zespołem Bojowym C. Przez jakiś czas byłem w grupie wsparcia, ale w końcu dostałem się do grupy bojowej.

W 2013 roku po raz pierwszy wyjechałem na misję zagraniczną. W jej trakcie wykonaliśmy kilkadziesiąt operacji bojowych, więc mogę definitywnie stwierdzić, że Afganistan sporo mnie nauczył.

Służba w Lublińcu pozwoliła mi także na powrót na studia, które niedawno ukończyłem. Dzięki temu, moi przełożeni skierowali mnie do szkoły oficerskiej, którą skończyłem w zeszłym roku. Na szczęście, nawet teraz, jako zastępca dowódcy grupy mogłem pozostać w swoim zespole.

Drogę od szeregowego do podporucznika przeszedłem w dziewięć lat po pierwsze dlatego, że kiedy jesteś w Jednostce i bardzo czegoś chcesz, chcesz się rozwijać i jesteś zdeterminowany, przełożeni ci to umożliwią. Nikt nie będzie blokował ci możliwości pójścia na kolejny kurs, czy zdobycia kolejnych kwalifikacji. Poza tym, mam naturę sportowca. MMA zacząłem trenować w szkole średniej. Zanim poszedłem do wojska odbyłem kilka zawodowych walk. Teraz ta pasja pomaga mi dwojako, i w jednostce i w życiu prywatnym. Już w Lublińcu otworzyłem klub i zostałem profesjonalnym trenerem, a w 2015 roku zdobyłem tytuł Mistrza Polski Służb Mundurowych w MMA.

To niesamowita satysfakcja, kiedy możesz realizować dwie największe w życiu pasje i masz wokół ludzi, którzy cię wspierają, a właśnie tak jest w Jednostce. Gdybym mógł cofnąć czas i wszystkie najważniejsze decyzje podjąć jeszcze raz, nic a nic bym nie zmienił.”

Jeśli chcesz podążyć drogą Christu to zapoznaj się z warunkami rekrutacji do Jednostki Wojskowej Komandosów,

A jeśli chcesz spróbować swoich sił w klubie MMA prowadzonym przez m.in. uczestnika KSW 11 to rzuć okiem na WAR DOGS Lubliniec.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.