GROM pożegnał przyjaciela

GROM żegna przyjaciela - Ryszarda Witkowskiego

W dniu 23 marca br. na Starych Powązkach odbył sie pogrzeb śp. Ryszarda Witkowskiego, ps. Romuald, Orliński – żołnierza Armii Krajowej, odznaczonego m.in. Krzyżem Komandorskim OOP i medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Brał udział w osłonie alianckich zrzutów broni na placówkę „Solnica” koło Grodziska Mazowieckiego oraz odbiorze zrzutów Cichociemnych.

Pan Ryszard, był przyjacielem Jednostki Wojskowej GROM. Wiosną ubiegłego roku wspólnie z żołnierzami Jednostki świętował 95 urodziny, a jeszcze jesienią prowadził dla nich “żywą lekcję historii“, podczas której przybliżał im historię Cichociemnych.

Tak żegnał Pana Ryszarda były dowódca JW GROM płk Piotr Gąstał:

Historia naszej przyjaźni, przyjaźni żołnierzy GROM i Ryszarda nie sięga prehistorycznych czasów. Jest to historia krótkiej, ale bardzo zażyłej przyjaźni. W dziejach ludzkiej cywilizacji jest kilka epokowych odkryć. Odkrywano różne gwiazdozbiory i planety, morskie szlaki komunikacyjne, Kolumb odkrył Amerykę, a my, żołnierze GROM odkryliśmy Ryszarda. Gdy cały świat lotniczy o nim wiedział i wokół niego się kręcił, jak Ziemia wokół Słońca my żyliśmy w mrokach średniowiecza przekonani raczej o swojej boskości i doskonałości.

I nagle pojawił się Rysio. Z tym swoim szelmowskim uśmiechem…, jednocześnie dostojny, szarmancki… Pojawił się na naszej uroczystości, na spotkaniu Cichociemnych. Wszedł w to nasze środowisko tak łatwo i tak przebojowo jednocześnie….., że mam wrażenie, że to była miłość od pierwszego wejrzenia, co rzadko zdarza się ludziom dorosłym w tych czasach.

Jako dowódcę Jednostki GROM uwiódł mnie fakt jak łatwo Ryszard nawiązał kontakt z rodzinami tych, których kiedyś, w latach okupacji niemieckiej przyjmował jako młody żołnierz AK na zrzutowisku pod Grodziskiem Mazowieckim. Byłem pod wrażeniem tego jak szybko „nasz” Cichociemny Aleksander Tarnawski i Ryszard nawiązali znajomość, choć nigdy wcześniej się nie widzieli. Wspólnota losów, tego co przeżyli za młodości była tak silna i żywa, że rozmawiali ze sobą jak starzy dobrzy znajomi, a my nie śmieliśmy im przerwać.

Po tym spotkaniu nadeszły następne i coraz więcej o Rysiu się dowiadywaliśmy. A to, że zakosił wbrew rozkazom dowództwa AK kombinezon, w którym Cichociemni skakali do kraju i jako jedyny jest on teraz eksponowany w Muzeum WP, to że uratował rodzinę Żydowską czy dokumentował zniszczona Warszawę. Ale największym odkryciem było to o czym wiedzieliście Wy wszyscy tu zebrani jak doskonałym pilotem śmigłowcowym był i że był pionierem tego rodzaju lotnictwa.

Ta nasza przyjaźń, a rzekłbym z niekłamaną dumą to zauroczenie przetrwało. Żołnierze GROM wciąż spotykali się z Ryszardem słuchając jego opowieści o pasji jaką było dla niego lotnictwo. Jestem dumny z tego, że w roku Jego 95 urodzin mógł odbyć lot na pokładzie GROMowskiego Black Hawka. Dla kogoś, dla którego latanie śmigłowcem było nierozerwalną częścią życia był to najpiękniejszy prezent urodzinowy, o którym opowiadał mi wiele razy.

Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych. Ale co mówić młodym ludziom garnącym się do służby, którzy chcą zostać lotnikami, na jakie autorytety się powoływać. Kto opowie im co to jest pasja? Kto tak jak Ryszard szczerze i pięknie opowie im o tym jak wspaniałą i romantyczną przygodą jest latanie? Kto?

Rysiu z Twoim odejściem zostaje pustka i cisza…

Spoczywaj w pokoju.

Tobie Ojczyzno

Płk rez. Piotr Gąstał

b. d-ca JW. GROM

Cześć Jego Pamięci! 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.