“Chłopaki z Marsa” – nasze wrażenia

Chłopaki z Marsa

Mówi się, że kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa. W nowej książce Navala choć każdy z bohaterów jest z zupełnie innej planety to wszyscy znaleźli się na Marsie, a w zasadzie to na Marsa. To przez pryzmat kolei losów ludzi poznanych na kartach książki “Chłopaki z Marsa” pokazana została służba w Jednostce Wojskowej GROM, która siedzibę ma właśnie przy ulicy Marsa.

Mimo, że w dużej mierze podobna do poprzednich książek Navala to “Chłopaki z Marsa” to coś zupełnie innego. Zresztą autor już kilka miesięcy temu zapowiadał, że chciał przedstawić podobną historię w inny sposób. I to widać. Tym razem służba w Jednostce Wojskowej GROM została przedstawiona przez pryzmat innych żołnierzy. Przed premierą mówiło się o kilku osobach, które miały się w książce pojawić. Finalnie okazało się, że jest ich znacznie więcej. I to największa zaleta tej pozycji.

“W Firmie nikt nie patrzy na rodziców, miejsce urodzenia, zawód – tu każdy ma swoją wartość, dla każdego jest miejsce, wystarczy chcieć się odnaleźć, nikt na siłę nikomu nie każe nic robić”.

Michał, Stary, Cygan, Ousi, Kaśka, Żuku, Kate, Bisu i wielu innych. Ich droga do firmy, motywacje i ścieżka “kariery” pokazują czytelnikom, że nie jest ważne pochodzenie, czy wyuczony zawód. Oni wszyscy znaleźli swoją drogę do GROMu niezależnie czy startowali z PGRu, Warszawy, czy Ustrzyk Dolnych. Łączyło ich zaangażowanie i wola walki. Wszyscy chcieli czegoś więcej. Zwłaszcza, że w Firmie nikt nie powie Ci że musisz coś zrobić. Musisz chcieć. I oni chcieli. Chcieli i wydostali się z bagna wojskowej nijakości.

I o tym także są “Chłopaki z Marsa”. Przez niemal całą książkę przewija się krytyka polskiej i MONowskiej mentalności betonu oraz bylejakości. Począwszy od polityków, którzy niemal zniszczyli GROM. Przez generałów, którzy “znali się” na robocie specjalsów lepiej niż oni sami. Zahaczając nawet o policję, w której poziom kadry drastycznie spada. Polskie “udało się” i “ch…, ale jednakowo” zostało zestawione z amerykańską dumą z wykonywanych zadań. Niezależnie czy są to żołnierze z Seebees, czy specjaliści od przebudowy HMMWV. 

Nieznane historie

Miłośnicy tych ostatnich będą mieli z książki Navala solidną dawkę informacji o modyfikacjach robionych zarówno przez GROMowców, jak i ludzi z USA. Autor poświęcił temu dobrych kilka stron wzbogacając opisy kilkoma fotografiami. Podobnie jak historii powstania kamizelki taktycznej tworzonej wspólnie z firmą Janysport, a która zaciekawiła nawet współpracowników “zza wielkiej wody”.

Chłopaki z Marsa

Zresztą historii znanych nielicznym jest w tej książce dużo więcej. To jeden z większych plusów tej książki. Trening w warszawskim metrze, operacje snajperskie, działania Kate z Sealsami, czy szkolenie z Zielonymi Beretami wzbogacone opisem wypadu na dyskotekę. Dużo akcji, poważnych wojskowych tematów, ale także zabawnych historii “w cywilu”. “Odbijanie” kumpla z taksówki, czy “mordobicie na weselu” są wisienką na torcie, która wywołuje szeroki uśmiech na ustach.

Pluso-minusy

 

Podsumowując, dużym plusem tej książki jest jej różnorodność czasu, miejsca i bohaterów. Linia czasowa “Chłopaków z Marsa” obejmuje w zasadzie okres całych 30 lat Jednostki Wojskowej GROM. A co za tym idzie akcja rozgrywa się w Polsce, Afganistanie, Iraku. A uczestniczą w niej gunnerzy, snajperzy, medycy, breacherzy i masa innych osób. Poza GROMem są Sealsi, Marines, Zielone Berety. Jest też poruszony temat kontraktorów (z ciekawej dla przeciętnego czytelnika perspektywy).

I to co jest największym plusem tej książki może być też jej największy minusem. Dużo tego. Naprawdę dużo. Niektóre tematy, czy bohaterowie budzą ogromny niedosyt. Tak jest m.in. z Kate i służbą kobiet w Jednostce GROM, czy historią pułkownika Gąstała.

Chłopaki z Marsa

Drugim pluso-minusem są zdjęcia. Książka jet bogato ilustrowana, ale ich rozmiar ze względu na rozmiar książki jest ograniczony. Zresztą nie zawsze mogłyby być większe. 15 lat temu aparaty fotograficzne były zupełnie inne, a dodatkowo na akcje nie bierze się cuda techniki z super obiektywem i lampą błyskową.

Czy warto?

Chyba nie musimy odpowiadać na to pytanie. Odpowiedź jest oczywista. Warto! I to nie raz, nie dwa. Niezależnie, czy szukacie informacji o Wojskach Specjalnych, rozrywki, czy motywacji przed Selekcją. Musicie jednak uważać. Lektura wciąga, a pojawiające się w internecie opinie, że “jest to chyba najlepsza książka Navala” nie są bezpodstawne.

Chłopaki z Marsa

Książkę w twardej oprawie z limitowanej kolekcji z płytą CD znajdziecie tylko w sklepie Świat Książki. Więcej książek NAVALa i nie tylko znajdziecie w naszej “Biblioteczce“.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *