Chłopaki w metrze

szkolenie antyterrorystyczne - Jednostka GROM - metro

Jednym z głównych zadań GROM-u jest odbijanie zakładników w kraju i zagranicą. Czasem myślę, że tylko czarci zmysł podpowiada terrorystom, gdzie powinni uderzyć z zamiarem doprowadzenia do sytuacji zakładniczej. Autobus, samolot, prom… na morzu, lądzie, w powietrzu, a i pod ziemią, operator GROM-U musi być zawsze gotowy do działania. Właśnie tak – pod ziemią też, w końcu mamy jedyne w kraju warszawskie metro. Można o nim powiedzieć tak, jak kiedyś rozpisywano się o GROM-ie – że jest dobrem narodowym, bo jest jedyne: jedna linia metra, jeden GROM, czyli mamy wspólny mianownik. 

By móc swobodnie trenować odbijanie zakładników uwięzionych w wagonikach metra, trzeba działać w godzinach nocnych. Nasze ćwiczenia, co oczywiste, nie mogą sparaliżować tak ważnej dla funkcjonowania miasta infrastruktury. Taki trening nie może się odbywać bez pasażerów, ale i tu radzimy sobie wyśmienicie.

Dawną tradycją w GROM-ie, zapoczątkowaną jeszcze w czasach pana generała Petelickiego, było wykorzystywanie do podgrywki, czyli zaangażowanie w rolach terrorystów i zakładników, pozostałych żołnierzy i pracowników cywilnych jednostek. Taki wspólny trening był jednocześnie świetnym sposobem na bliższe poznanie się i integrację w firmie. Starsi pracownicy mieli wpojone przez generała oczywiste zasady: cała jednostka pracuje na szturm, a dzięki temu szturm może pracować na dobro Polski – i oczywiście jednostki.

(…)

Warszawskie metro pracuje od godziny piątej rano do północy: tłok, ścisk, wrzawa przez niemalże cały dzień. Teraz panuje dziwna cisza, nieliczni pasażerowie wybiegają z podziemnych schodów. Mamy tylko pięć godzin na trening. Na dzisiejszą noc przewidziano generalny szturm, który jest podsumowaniem naszych nocnych ćwiczeń. 

(…)

Zwiastunem nadjeżdżającego składu jest silny podmuch, ciśnienie powietrza wzrasta…ale swoje ciśnienie tętnicze musimy trzymać w cuglach. Czekamy cierpliwi, ale gotowi. Skład już zaraz wjedzie… mam jeszcze kilka sekund na ulubioną w takiej chwili modlitwę. 

(…)

szkolenie antyterrorystyczne - Jednostka GROM - metro

 Kolejka zatrzymała się w odpowiednim miejscu, “motor serca”, “susem dopaść cię drapieżnie”… W jednej chwili zza filarów peronu wybiegła wataha ciemnych sprinterów, by jak kolarski peleton jednocześnie wbić się na metę. W dłoniach ściskają karabinki szturmowe, pistolety, strzelby gładkolufowe, młoty i tarcze. Po chwili, jak na sygnał, padają strzały, zapracowały shotguny i kruszą hartowane szkło, uderzenia młotów dopełniają zniszczenia. Ze sprawnością zwinnych drapieżników wybijmy grube szyby i wdzieramy się do wagonów, by wyrwać z nich uwięzionych zakładników.

Wiemy doskonale, jak to zrobić, wprawionej w ruch maszyny nie da się zatrzymać, nie ma takiej siły. To już nie czas i miejsce na kompromis i dyplomację, jesteśmy rozpędzeni jak sprinter w wierszu Wierzyńskiego, “galop ruchu mnie poniósł”… Szkło sypie się na peron i do wagonów, pociski tną powietrze. Cel rozpoznany: palec automatycznie zapracował na spuście, by doścignąć pociskiem zagrożenie, pach, pach. W naszej strefie czysto, mamy kontrolę… spływają kolejne meldunki.

(…)

Szturm to nie tylko samo zlikwidowanie terrorystów i uwolnienie zakładników, ale też cała procedura związana z ewakuacją. Następnie trzeba zabezpieczyć broń przeciwników, sprawdzić obiekt pod kątem ukrytych materiałów wybuchowych, przeszukać ciała terrorystów i zabezpieczyć cały rejon działania – to też nasza działka. Trzeba mieć pieczę nad całością, zanim przyją ci od kwitów i będą się mądrzyć jak święci w piśmie, że można było lepiej, szybciej, że dlaczego tak i srak. Działamy więc sprawnie, tak, by zakładnik był cały i kwity w porządku.

szkolenie antyterrorystyczne - Jednostka GROM - metro

Terroryści sprawdzeni jeszcze raz, czy aby na bank odstrzeleni na amen. No i na amen odstrzeleni, u nas pan Bóg kul nie nosi – on jest od tego, by rozliczyć duszę z ziemskich spraw. Zakładnicy muszą jak najszybciej wyjść na peron. Tam następuje ich wstępne przeszukanie. Następnie ustawiamy ich jak w przedszkolnej zabawie jednego z drugim, “jedzie pociąg z daleka” i w drogę…

 


Powyższe fragmenty pochodzą z książki NAVALa – “Chłopaki z Marsa”. 

Fot. JW GROM, Andrzej Mitura / policja.pl


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.