Rozwój i przemiana

Krzysztof Puwalski - Afganistan 2007

Do dziś pamiętam, jako żołnierze wojsk specjalnych na szkoleniach z najlepszymi jednostkami na świecie dawaliśmy z siebie wszystko. Ćwiczenie u boku komandosów Special Forces: Delty, Navy Seals, Green Beret były dla nas niezwykłym doświadczeniem i wyróżnieniem. To po raz pierwszy w latach dziewięćdziesiątych, jeszcze jako żołnierz I Pułku Specjalnego zjeżdżałem na linie ze śmigłowca z brytyjskim SAS, skakałem z pełnym wyposażeniem z wysokości 200m z samolotu C-130 Herkules. Było to niesamowite doświadczenie, które zaowocowało zwiększeniem motywacji do dalszego rozwoju umiejętności i przejściem do Jednostki GROM ⚡.

Szkolenia żołnierzy jednostek specjalnych na pewno są kosztowne, ale dają nam poczucie przynależności do światowej elity, wzbudzają poczucie dumy i dopingują do jeszcze większego wysiłku. Dopiero takie szkolenia mają sens. Tu zachodzi prawdziwa przemiana w naszej świadomości oraz mentalności.W jaki sposób dokonuje się tej przemiany i podnosi kwalifikacje w Wojskach Specjalnych? Dewiza jest w gruncie rzeczy prosta- szkol się z najlepszymi na świecie wykorzystuj ich doświadczenie ucz się na błędach i wyciągaj wnioski. W GROM‑ie przekonałem się, że lepiej jest robić mniej szkoleń, ale na najwyższym poziomie. Zadaniem szkoleń jest nie tylko przekazywanie konkretnej wiedzy, ale także rozbudzanie wyobraźni i motywowanie. Kiedy zastanawiałem się gdzie wyślę swoich żołnierzy na kursy specjalistyczne wiedziałem, że po ich ukończeniu przeniosą mentalność i kulturę organizacyjną właśnie tej organizacji w której byli.

Pamiętam jak analizowałem dokładnie wszystkie warianty i możliwości. Dzisiaj wiem, że podjąłem właściwą decyzję wysyłając ich do najlepszych ośrodków szkoleniowych na świecie. Nie było to takie proste ponieważ skonstruowana przez wojskowe procedury ścieżka kariery przewodnika psa była z góry ustalona. Ośrodek szkolenia w Celestynowie kurs który nie zaspokajał w żadnym aspekcie przygotowania przewodnika psa bojowego a tym bardziej psa o tak wymagającej specjalizacji. Jednak po wielu negocjacjach przekonałem ówczesnego Szefa Służby Weterynaryjnej WP do zmiany przepisów oraz umożliwienia mi prowadzenia dalej projektu.

Doświadczenie i wiedza, a nie stopnie wojskowe

Bardzo ważnym aspektem w Siłach Specjalnych ale również innych organizacjach gdzie poziom ekspercki pracowników jest bardzo wysoki jest dawać dużą swobodę w podejmowaniu decyzji. Pamiętam kiedy na jednej z misji w Iraku dowódca powierzył mi zadanie przygotowania obiektu do ochrony przed przyjazdem delegacji państwowej z Polski. Po dotarciu na miejsce zobaczyłem żołnierzy z innej polskiej jednostki biegających po dachach budynku. Przy bramie wjazdowej nie było nikogo z polskiej ochrony tylko lokalni policjanci do których mieliśmy mocno ograniczone zaufanie. Postanowiłem porozmawiać z dowódcą tych żołnierzy. Okazał się bardzo młodym i niedoświadczonym oficerem który traktował bardzo hierarchicznie wszystkich otaczających go ludzi. Ponieważ żołnierze sił specjalnych zwykle nie noszą dystynkcji nie wiedział jaki mam stopień więc próbował za wszelką cenę dowiedzieć się i ewentualnie potraktować mnie po „żołniersku”.

Przekazałem mu grzecznie informację , że będę tutaj dowodził do chwili przyjazdu delegacji państwowej. Niestety on wyraźnie dał do zrozumienia że sam fakt, że ma wyższy stopień decyduje o tym, że jest tu dowódcą. Wtedy zadzwoniłem do mojego szefa, który dowodził całym oddziałem specjalnym i opowiedziałem o sytuacji jaką zastałem. Wtedy oficer musiał uznać moje zwierzchnictwo i podporządkować się pod moje rozkazy co pozwoliło bezpiecznie przeprowadzić delegację przez obiekt.

Mój mądry dowódca na szczęście zdawał sobie sprawę, że moje kompetencje mimo niższego stopnia znacznie przewyższają kompetencje niezorganizowanego i niedoświadczonego oficera. Danie mi dużej swobody, nawet w tak hierarchicznej organizacji jak wojsko pozwoliło w tym przypadku na dokończenie niebezpiecznego zadania.Duża swoboda w podejmowaniu decyzji wyzwala w podwładnych bardzo dużą motywację. Daje też znacznie lepsze efekty od tradycyjnego podejścia nakazowo‑rozdzielczego, które wciąż dominuje w większości organizacji – zarówno wojskowych, jak i innych. Jest tylko jedno „ale”. Samodzielność podwładnych w podejmowaniu decyzji tylko wtedy przynosi wspaniałe efekty, gdy granica odpowiedzialności między szefem i podwładnym zostanie właściwie wytyczona. Gdzie ona przebiega w GROM‑ie?

Moja rola jako dowódcy polegała na określeniu celu i wizji grupy. W naszej kulturze organizacyjnej istniało powiedzenie ,,szukaj sobie roboty,, polegało to na tym że dowódca nie musiał stać za swoim podwładnym i motywować go ciągle do działania pokazywać co ma robić. To żołnierz wiedział, że ma wypełniać tzw. ,,puste miejsca,, tak aby ,,robota,, zawsze została wykonana. Zadaniem dowódcy było nie wiązać rąk, lecz motywować do samodzielnego działania. Każdy kto zarządza w organizacji wie jakie to wyzwanie szczególnie kiedy są to twoi koledzy bardzo wymagający zarówno od siebie jak i od ciebie dlatego zaraz po stworzeniu planu poddawałem go krytyce podczas narady w swojej grupie.

Zadaniem moich ludzi było znalezienie w nim jak największej liczby słabych punktów ponieważ to oni byli bezpośrednimi wykonawcami planu nadawali się do tego znakomicie – mieli doświadczenie i specyficzną intuicję, która powstaje tylko u ludzi, którzy potrafią ponosić ryzyko.Jeśli zainteresowałem Cię czekaj na więcej 👍.

Zdjęcie południowy Afganistan rok 2007.

Autor jest weteranem Jednostki GROM, twórcą i pierwszym dowódcą Grupy Psów Bojowych w Jednostce. Więcej informacji na stronie https://www.facebook.com/pg/sof.project.krzysztof.puwalski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *